poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od Giselle (do Tanith'a)

Mam ładny pyszczek. Mam to brać jako komplement? Powiedzmy, że tak, ale taki facet tak się zwracać do szesnastolatki? A po za tym po co mi się pyta czy jestem pierwszy raz? Czy tak trudno się tego domyśleć? Cóż... zaczął tłumaczyć mi wszystko po kolei. To jest tam, a tam to tam. Aha, dobra, rozumiem. Jednak wciąż nie wiem gdzie ten cały pałac. I nawet nie zorientowałam się kiedy wziął mi mieszek. No dobra. Będzie trzeba posłuchać jego rad. Wzięłam od niego moje monety. Tanith chciał się tłumaczyć dalej, a to skończyłoby się na rozbawieniu mnie. Od zawsze rozbawiali mnie tacy ludzie. W końcu jednak musiałabym się dowiedzieć gdzie jest pałac. Całą drogę ładnie mi wytłumaczył i zniknął. Westchnęłam. Jak dobrze, że się na niego natknęłam. Chociaż nie, wróć. To nie jest dobrze. Co jak co, ale wydawało mi się, że mnie podrywa. Chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ile mam lat. Pełnoletnia nie jestem. Ruszyłam w stronę świątyni. Kiedy byłam niedaleko zatrzymałam się. Teraz na południe. Rozejrzałam się dookoła. Zerknęłam na niebo. Zmarszczyłam brwi i ruszyłam na południe. Wkrótce dogonił mnie Tanith. Spojrzałam na niego. Razem brnęliśmy w ciszy pod górę. Chcę mieć to wszystko za sobą.
 
<Tanith? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz